Informacje

Ten portal istnieje tylko dzięki pracy wolontariuszy i dotacjom użytkowników
Jeśli uważasz, że ta strona nie funkcjonuje jak należy, zapraszamy do współpracy :)
Większość funkcji portalu jest dostępna dopiero po zarejestrowaniu się.
więcej

Informacje ogólne
Nazwa użytkownika
drop1960
Państwo
Polska
Płeć
Mężczyzna
Opis

Połączy nas medytacja shikantadze i twórczość artystyczna oraz zamiłowanie do lasu, ciszy Muzyki baroku, a także do Mozarta i innych, których utwory znakomicie harmonizują się z czakrami. Poza tym uwielbiam ballady jazzowe Billa Evansa, bossanovy grane przez Paula Desmonda nda i Staną Gryzą. Takie klimaty, pełne spokoju. Moja droga jest do światła, patrz piramida detoksu. Moje głodówki od 1983 roku i najdłuższa 33 dni to tylko wstęp do Indii. Uwielbiam patrzeć w tarczę słoneczną i karmić serce muzyką dzikiego lasu. Cieszę się, że już przedwiośnie. Chodzę codziennie na długie 10 km spacery do lasu i praktykuję sungazing oraz moksoterapię by energię ściągać do centrum. Codziennie występuję na ulicy między godziną 18 a 20-tą. Taki rytm dnia daje mi spokój i traktuję to jak taniec życia. Uwielbiam drewniane miski i kombuchę dwa razy fermentowaną, sam robię chleb gryczany z białej gryki, która moczona długo zaczyna kiełkować przed fermentacją. Głównie odżywiam się tym z czego nasz kraj słynie na świecie, czyli jabłkami a w sezonie arbuzowym arbuzami i tak rok w rok. Koktajle jako pierwszy posiłek dosładzane daktylami, owocami goji, czasem rodzynkami. Aby były jeszcze lepsze codziennie zbieram igły sosnowe na spacerach i każdego dnia dosypuję je garść do blendowania że sporuliną i chlorellą. Mój ulubiony kolor to oczywiście zieleń głęboka. Kolor miłości wegańskiej. Przytulam drzewo, hamakuję w lesie chętnie gdy czuję, że jest na to najlepszy czas, według intuicji i bycia tu i teraz. Nie myję się wodą gdyż czystość diety powoduje brak przykrych zapachów, lubię masaże codzienne olejem sezamowym z domieszką czarnuszkowego i tego z drzewa różanego. Nie mam samochodu i nigdy nie miałem, moja rodzina też. Tworzyliśmy z żoną przez 33 lata teatr aż do jej śmierci, teraz jako ikoną tego miasta dostaję codzień swego rodzaju nagrodę Nobla za całokształt twórczości. Taki Bankier Drop, taki tytuł happeningu, klaunady i pseudonim artystyczny. Drop jako rzadki ptak bliski wyginięcia. Kocham czytać i słuchać czytania książek, byłem kilka lat przed teatrem, bibliotekarzem. Rodzice nie żyją. Tata zostawił w spadku dla mnie miłość do lasu i drzew, sadzil drzewa na Widzewie w 1961 roku i do dzisiaj w tym miejscu, które jest teraz parkiem, rosną jako wielkie i miłe. On był z zawodu księgowym, mama była jakby w tle w tym patriarchalnym domu. Napisał pamiętnik z życia swojego od 1910 roku, od czasów mieszkania na dalekim Polasiu. Teraz to Białoruś, kiedyś to wieś wśród bezkresnych borów. Mama że Śląska Mysłowice przedwojenne. Dużo by pisać o tym jak byłem hodowany na autystycznego introwertyka, ale teatrem to jakoś przetrawilem i tego można nawet nie zauważyć ile lat, 100 lat samotności. Specjalista od bycia niezależnym, od bycia w dobrej komitywie z sobą. Dlatego partnerstwo chodzenia przez życie ramię w ramię. Z żoną połączył nas teatr i medytacja i to było dobre życie z pasją i wspólnym kierunkiem, bo była świetną reżyserką przedstawień. Uwielbiała Tadeusza Kantora i Vincenta van Gogha i ja też do dzisiaj wysoko cenię ich dokonania. Że wspólnego pnia od Grotowskiego teatr otwarty robiliśmy i każda próba zaczynała się od praktyk medytacji i hatha yogi. I zanim przyszedłem do tej grupy też praktykowałem to właśnie, trening autogenny Shultza pomógł mi wyzwolić się od jedzenia zwłok zwierzęcych. Detoks był dość szybko przeprowadzony dzięki tej praktyce wyzwoleńczej.